Strona 2 z 4

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 09:26
przez kerovynn
mam nadzieję, że noc minęła w miarę spokojnie. trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia <okok>

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 10:27
przez Julian
Trzymam mocno!

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 10:30
przez OlgaO
Trzymamy mocno kciuki!!!

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 10:44
przez P.P.
My również mocno zaciskamy paluchy :!:

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 11:10
przez Alicja i Spartki
o Matko dopiero przeczytałam.Bardzo mocno trzymamy ,bardzo mocno.

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 14:12
przez Aga-2
Co prawda nieco poniewczasie, ale my też trzymamy mocno :!:
Będzie dobrze <okok>

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 14:15
przez Megan
Trzymamy kciuki!

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 14:31
przez asiaqu
dopiero przeczytałam

trzymamy bardzo mocno

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 16:08
przez katarina1
trzymamy mocno !!

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 20:51
przez errato
jesteśmy, nareszcie w domu! wróciliśmy niedawno od weta, były kroplówki, zastrzyki itd. nie chcę zapeszać, ale nie jest źle: Bella szczęśliwa, że już w domu, dostała środki przeciwbólowe, więc gdyby nie rana na brzuchu, to nie widać, że psina jest po tak ciężkim zabiegu.

powiem Wam, że to jednak straszne przeżycie. pies w takim stanie okropnie cierpi, wyje, szczeka, skomli, w samochodzie skakała mi po wszystkich siedzeniach, wciskała się między przednie siedzenia, a mieliśmy do przejechania ponad 20 km, więc dla mnie trwało to wieczność.

nie wiemy tak do końca, jak do tego doszło. byliśmy wczoraj na wystawie we Wrocławiu. kto był, ten wie, że organizatorzy się nie popisali: za ogrodzeniem stadionu była jakaś strzelnica, w pewnym momencie zaczęły się strzały, trwało to chyba z pół godziny. psy poddenerwowane, ujadające. koszmar! na nasze nieszczęście, bo Bella okropnie boi się wystrzałów. Madziula była świadkiem, jak nie mogłam nad nią zapanować, Bella chciała się schować do ich namiotu. potem wszystko się uspokoiło, pies też doszedł do siebie. wystawiliśmy się i pojechaliśmy do domu. w drodze przerwa na siku, picie i mały spacer. w drodze pies wskoczył mi na kanapę w samochodzie, czego nigdy nie robi, zawsze podróżuje na podłodze, ma tam mnóstwo miejsca (jeżdżę Multivanem). kilka razy zaskomlił i generalnie jakoś tak nie mógł sobie znaleźć miejsca. po powrocie to samo. wypiła jeszcze trochę wody i zaczęła się chować gdzieś pod krzewami, w miejscach, których normalnie nie lubi przebywać. telefon do weta i wizyta. wet ją zbadał, nie stwierdził nic niepokojącego, ale dał zastrzyk przeciwbólowy, żeby zobaczyć, czy objawy ustaną. powrót do domu, tam jeszcze gorzej, wymioty z wody i chowanie się, skomlenie. w międzyczasie musiałam jechać po córkę, trwało to jakieś pół godziny. wracamy, a pies próbuje bezskutecznie zwymiotować i wygląda jak bania! myślałam, że zejdę! pies do auta i na sygnale z powrotem do weta. z drogi telefon, że jedziemy, że to na bank skręt żołądka. w samochodzie koszmar, myślałam, że jej nie dowiozę, złamałam wszystkie możliwe przepisy ruchu drogowego. jak dotarliśmy do weta, to w drodze był już chirurg i anestezjolog. Bella od razu dostała głupiego jasia, a ja zostałam wyproszona. resztę już znacie.

na szczęście nie było konieczności rozcinania żołądka, bo nie było w nim treści pokarmowej (pies nie jadł od 24 godz.). wodę i gazy usunęli za pomocą sondy. żołądek był skręcony o 180 stopni, czyli nie doszło jeszcze do pełnego skrętu. nie została też uszkodzona śledziona, co najczęściej ma miejsce przy skręcie żołądka. tak więc w sumie szyte były tylko powłoki brzuszne i skóra. niestety pojawił się wielki problem z krzepliwością, trzeba było podwiązywać bardzo drobne naczynka, które podobno krwawiły jak szalone, więc teraz w okolicach rany jest wielkie krwawe podbiegnięcie, ale mamy nadzieję, że to się wchłonie. nie wiadomo, jaka jest tego przyczyna i będzie to sprawa, którą pilnie będziemy sprawdzać, jak już Bella trochę wydobrzeje. miesiąc temu robiliśmy wyniki i wszystko było w miarę w normie, więc niestety może to być jakaś poważniejsza sprawa.

teraz czekają nas codzienne wizyty u weta, kroplówki, antybiotyk, no i obserwacja psa, bo niestety mogą zdarzyć się powikłania, więc to jeszcze nie koniec. staram się być dobrej myśli, ale jakoś tak coraz mniej sił, a i sama od dłuższego czasu też się kiepsko czuję. pomyślcie o nas ciepło...

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 20:56
przez anula
Myślimy bardzo ...

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 20:58
przez allam
Myślimy i trzymamy za ofutrzoną i za Ciebie :-D

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 21:01
przez Dagmara
Ja też myślę cieplutko :)
dużo zdrówka !

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 21:01
przez Agama
Myślimy bardzo ciepło szkoda ,że wczoraj nie szturchnęłaś mnie ,że TY to Ty :]

Wystrzały spowodowały wiele frustracji łącznie z pogryzieniami
Taki stres też mógł mieć wpływ
Trzymajcie się ;)

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 21:18
przez Barbel
Przyszyli jej żołądek? Oby.
Zdrówka życzymy.
W celu powstrzymania krwawienia - arnica montana 9 ch - po 5 kulek rozpuscic w łyżeczce/łyżce wody i do pysia tak czesto, jak sie Wam przypomni.

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 21:22
przez errato
Agama napisał(a):Myślimy bardzo ciepło szkoda ,że wczoraj nie szturchnęłaś mnie ,że TY to Ty :]


Agnieszko, ale ja nie wiem, która to TY :mrgreen: i ja w ogóle to trochę dzik jestem, bo Wy wszyscy się znacie, a ja nowicjuszka :oops:

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 21:26
przez errato
Barbel napisał(a):Przyszyli jej żołądek? Oby.
Zdrówka życzymy.
W celu powstrzymania krwawienia - arnica montana 9 ch - po 5 kulek rozpuscic w łyżeczce/łyżce wody i do pysia tak czesto, jak sie Wam przypomni.


Barbelku, oczywiście, zapomniałam napisać o gastropeksji, a w sumie z tego najbardziej się cieszę, bo to jakby jeden stres mniej na przyszłość...

Arnica mi sie skończyła, ale też wpadłam na ten pomysł i jutro jadę do apteki zakupić Espumisan, mam nadzieję, że Arnicę też będą mieli, bo zazwyczaj muszę zamawiać.

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 21:28
przez EwaM
My też myślimy o Was cieplutko <tak>

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 21:28
przez saba&mlis
cale szczescie ze to nie byl pelen skret bo z tego co piszesz od pierwszych objawow do zabiegu w sumie minelo sporo czasu, pozatym dziwie sie ze wet przy pierwszym badaniu nie zdecydowal sie na sonde czy przeswietlenie zeby sie upewnic czy to nie skret. Mojej Sabie odrazu zrobili przeswietlenie i probowali zrobic sonde (nie udalo sie bo miala pelny skret) Przy pelnym skrecie czasem godzina wystarczy zeby psa nie udalo sie uratowac jesli nie bedzie odbarczany.
Najwazniejsze ze operacje macie za soba, ze nie trzeba bylo rozcinac zoladka i ze jest przyszyty, czyli nie bedzie sie mogl ponownie skrecic, choc zagrozenie tzw rozszerzenia istnieje nadal, ale to juz nie jest takie grozne.
Trzymam kciuki za szybka rekonwalescencje, duzo zdrowka dla Beli
a tu troche o skretach naszych forumowych psiakow
viewtopic.php?f=90&t=6997&p=284672&hilit=skret+zoladka#p284668

Re: Proszę o ciepłe myśli dla Belli...

PostNapisane: 2011-09-26, 21:36
przez errato
saba&mlis napisał(a):pozatym dziwie sie ze wet przy pierwszym badaniu nie zdecydowal sie na sonde czy przeswietlenie zeby sie upewnic czy to nie skret.


podczas pierwszej wizyty objawy nie były jeszcze tak wyraźne, nie było wzdęcia. w zasadzie tylko niepokój wskazywał na to, że COŚ się dzieje, ale nie wiedzieliśmy co.