Strona 1 z 1

"Francuski piesek" czyli grymaśny bern

PostNapisane: 2015-05-13, 10:31
przez Ania od Corteza
Macie takie egzemplarze na stanie?
Jak dla mnie bern, który nie jest "żarty" to nieznane zjawisko, no, prawie nie wpisuje się w rasę. <wow>

Przyznam się, że Cortez zjadał wszystko bez grymaszenia, zawsze było mu mało żarcia, choć na zabiedzonego bynajmniej nie wyglądał, najchętniej by jeszcze drzwiami od lodówki zakąsił.
Toffi - inaczej. Dba o linię, a podniebienie ma jak piesek francuski.
Karma jest blee, karma z jogurtem czy rosołkiem - też bywa blee. Jak już w końcu zdecyduje się zjeść, bo poprzedni posiłek się nie odbył (miskę zabieram po 20 minutach), to często i tak nie zjada pełnej porcji. :-> No, oszczędność niebywała, ale jakby nie o to mi chodzi.
Zamówiłam inną karmę zamiast Royala, ale to pewnie i tak nic nie da. :roll:
Małż się uparł, że jej będzie czasem gotował, więc opcja pt. nie dawać nic oprócz suchej i wziąć na przetrzymanie odpada, nie mam siły z nim wojować w temacie, zatem panna wybrzydza, bo czasem jest coś lepszego niż sucha karma.
Dożywia się też chyba gryząc dywan, wycieraczkę oraz węża ogrodowego, korę i liście i co tam jeszcze znajdzie. ;>
No, przyznam się szczerze, że nie wiem, co z nią zrobić.
Jadę dziś psa zważyć, bo mu żebra sterczą, a po nocy do miski z suchym (i rosołkiem!) nawet nie podeszła - nie pierwszy to raz.

Re: "Francuski piesek" czyli grymaśny bern

PostNapisane: 2015-05-13, 11:09
przez Natalia i Galwin
Aniu, Galwin zawsze był typem niejadka... Ile my się nawalczyliśmy z nim przez 7 lat... Często były dni, że nic nie jadł. Ja już próbowałam wszystkiego - zmian karmy i różne typy jedzenia (karma, zalewajki, BARF), jedzenie raz dziennie (i jak nie zjadł miska chowana), jedzenie z ręki, jedzenie podczas pracy (to najlepiej się sprawdzało), ale w końcu się poddaliśmy i Galwin zaczął jadać bułeczki, smaczki w postaci wołowinki, sera żółtego, paróweczki. A karma wciskana podczas pracy i czasem się zdarzało, że łaskawy pan podszedł do michy i zjadł sam (ale nigdy pełnej porcji, jakąś 1/3 porcji max). A i dodawanie do karmy ulepszaczy nie działało (dolewanie rosołku, wkrajanie mięska, twarogu itp).
Potem przyszła choroba, kastracja i zaczęliśmy mu gotować. Gotuję mu rosół na indyku z warzywami, je to z makaronem albo ryżem. Nie wiem czy to kwestia tego, że w końcu jedzenie mu podpasowało czy efekt kastracji, ale teraz problemu z jedzeniem nie ma. Jest gotów zjeść to w każdej ilości o każdej porze dnia (i nocy). I tak od 2 lat mam głodomora.

Re: "Francuski piesek" czyli grymaśny bern

PostNapisane: 2015-05-13, 12:04
przez Anna Rozalska
Niestety z suczkami tak bywa, ale chyba jeśli chodzi o berny. Przed Lamią miałam rottkę, która żyła po to żeby jeść.
Wysterylizowałam ją dopiero w wieku 9 lat obawiając się ropomacicza. jej nie przeszkadzała w jedzeniu ciąża urojona ani upały powyżej 30 st.Wiedziałam, ze jak straci apetyt to znaczy że jest ciężko chora. Tak też było.
Z Lamią problem z jedzeniem zaczął się po pierwszej cieczce. Chrupki be, gotowane też be bo ciąża urojona i nie jadła 3 tygodnie, tylko smaczki. Po 3 cieczce wysterylizowałam i problem z jedzeniem się skończył.
Inzaghi jak na razie pochłania wszystko w dużej ilości, ale ma dopiero 15 miesięcy. Zobaczymy jak będzie dalej.

Re: "Francuski piesek" czyli grymaśny bern

PostNapisane: 2015-05-13, 14:22
przez Gocha
Hi hi u nas jest odwrotnie zawsze miałam psy które nie były fanami jedzenia a mistrzem świata w nie jedzeniu był Ozzik .Potrafił nie jeść po trzy dni , gotowałam mu praktycznie przez całe życie , miał okres że raczył jeść tylko cielęce żeberka <szok> Dopiero po kastracji zaczął normalnie jeść .
Zoyeczek zaczął jeść po śmierci Ozzika ,chyba zajadał stres .
Za to Niko ...no cóż śmiejemy się że on się składa z żołądka i jednej szarej komórki :-D świat się kręci wokół żarcia i nic nie jest w stanie zepsuć mu apetytu , nawet z gorączką i po imizolu przy babeszji jedzenie musiało być :-D

Re: "Francuski piesek" czyli grymaśny bern

PostNapisane: 2015-05-13, 14:38
przez Ania od Corteza
O mamo, czyli jednak są takie sztuki?
Planuję sterylizację po pierwszej cieczce, może w tym temacie się coś zmieni w takim razie.
Gocha, no, to ewidentnie Cortez był jak Niko (zawsze się śmieliśmy, że ma jedną szarą komórkę :) ), za to teraz mam widocznie filozofkę, ale anorektyczkę.
Zważyłam ją dziś u weta - 23 kg z hakiem. Od 4 miesiąca przybrała tylko 3 kg (za parę dni skończy 6). Widzę, że urosła dużo. Jak do nas przyjechała, to jadła ładnie - suche, bez niczego. Po jakichś 2 tyg. z hakiem zaczęły się problemy z jedzeniem. Cóż, może skończyła się konkurencja do michy? No, nie wiem, co jest grane. Gotować mi się, szczerze mówiąc, dla psa, nie chce - mam furę gotowania z alergikami w domu.
Ok, ten jogurt czy twaróg czy rosół może być jako wkładka, ale ona i tego nie chce - właśnie zaraz zabieram miskę z niezjedzonym porannym posiłkiem. :(
Wesoła jest, wet powiedział, że wygląda dobrze, jak na jego oko, lepszy chudy pies niż zatuczony. Hm...

Re: "Francuski piesek" czyli grymaśny bern

PostNapisane: 2015-05-13, 14:41
przez Natalia i Galwin
U nas i konkurencja o michę nie działała - Borys zjadał dwie porcję i tyle ;-)

Re: "Francuski piesek" czyli grymaśny bern

PostNapisane: 2015-05-13, 20:27
przez ewazlotowska
Ja przechodziłam gehennę z niejadkiem.Potrafił kilka dni nic nie jeśc.Byl na gotowanym ....=gotowanie wyrzucanie itd itd.Wkurzona przeszłam na suche /rożne karmy ,sam wybieral w zoologicznym-pani pozwalała wprowadzić ,podchodzić do pojemnikow z karmami./W sklepie oj jakie dobre a w domu już bleee.Zaznaczam ,że pod stalą kontrola weta -zdrowy. Wszystko zmienilo sie po kastracji. Teraz "wełna nie wełna byle d....pełna".Zjada bez grymaszenia ale ....musi być dodatek szpinaku lub surowego selera .

Re: "Francuski piesek" czyli grymaśny bern

PostNapisane: 2015-05-14, 12:31
przez saganka2
Bruno był strasznym niejadkiem.. Co ja się natrudziłam, żeby mu dosmaczyć.. Nowy smak wystarczał na kilka posiłków, a później znowu marudzenie. Konkurencja w postaci Dudka nic nie dawała, a Dudek sie cieszył, gdy mógł sobie podjeść ;-) Do czasu. Teraz zjadłby wszystko!! w ilościach hurtowych! ;-)

Re: "Francuski piesek" czyli grymaśny bern

PostNapisane: 2015-05-14, 12:43
przez Mika
Redus też był strasznym niejadkiem, aż do kastracji. Po odjajczeniu zaczął jeść normalnie, co nie znaczy, że , żarłocznie. Miał dużo ruchu, więc wtedy nie przytył ,nadwaga zaczęła się , gdy dysplazja stawów biodrowych ograniczyła mu ruch. Ale zmieniliśmy karmę, odchudziliśmy i od strony apetytu wszystko gra .