Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Jeśli masz problem ze swoim podopiecznym spróbuj poradzić się bardziej doświadczonych forumowiczów:)

Moderator: MartaD

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez 2kreski » 2015-06-11, 11:28

Ok. Dzieki za rady.
Gosci mamy zazwyczaj.nie az tak psiolubnuch zeby chcieli byc obskakiwani i wylizywani.
Wlasnie sobie uswiadomilam, ze w naszym co by nie bylo licznym vronie znajomych, jako jedyni posiadamy psa. Wow.
Czyli raczej wylewne powitania nie beda wchodzily w gre. Ze wspolpraca, hmm pomysle kogo by tu namowic.

[spoiler/]nie chcecie moze przyjechac na urlop nad polskie zimne morze? ;>[/spoiler]

A czy dobrym pomyslem bylo by odsylanie psa na miejsce w takiej sytuacji?

Ps. Przyklad z defenestracja bardzo mi sie podoba :-D
Tylko, czy to bardziej nie jest tak, ze ja nie pozwalajac wbiec na jezdnie ( czasem czegos nie zauwaze, bo np.duzo sie dzieje ), i szarpnieciem za smycz powstrzymuje ja przed skokiem z okna, mimo ze ona wola, " no co ty, lecmy- bedzie fajnie ";).

Ps. 2 Bawiac sie w adwokata diabla zapytam tez jak sie szkoli konie? Zwierzeta rownie wrazliwe i inteligentne. Maja przeciez uzde i lejce...
Tylko nie bijcie <skromny>
Poprostu przyszlo mi do glowy.
"Ale chroń mnie Panie od pogardy.
Od nienawiści strzeż mnie Boże."
Avatar użytkownika
2kreski
 
Posty: 696
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2014-10-01, 10:59
psy: DSPP Coco, DSPP Kvant

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez baksak » 2015-06-11, 11:57

Wysłanie psa "na miejsce" skąd nie będzie mógł się witać a będzie słyszał/widział gości i w dodatku nie będzie fizycznej bariery jest dużo trudniejsze dla psa. Bo gdzie tu nagroda? I ile by pies tam wytrzymał?

Tak, konie też coraz częściej szkoli się pozytywnie ;)
Avatar użytkownika
baksak
 
Posty: 2750
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2011-03-28, 13:21
Lokalizacja: Warszawa
psy: Expert [*] i Gerda (Majowy Skarbiec)

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez Barbel » 2015-06-11, 21:22

Z punktu widzenia posiadacza trawożercy....
To, ze ktos pociągnie sobie konia za łeb, nie znaczy, że ów koń pójdzie tam, gdzie ten pociągajacy chce. Wrecz odwrotnie. głowa ewentualnie nadaje sie kierunek, poza tym wodze trzyma sie tak jak 2 mazłe ptaszki- zeby nie uciekły , ale zeby nie zmiażdzyc. Poza tym 4/5 jazdy konnej to balans i kierowanie dosiadem (czyli oddziaływanie na koński tułów).
Fatra chodzi w teren na kantarze. Bez wędzidła.
Obrazek
Avatar użytkownika
Barbel
Moderator
 
Posty: 5195
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2006-09-24, 17:31
Lokalizacja: Śląsk
psy: Barnaba (*),

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez saganka2 » 2015-06-12, 09:32

To i ja wtrącę swoje trzy grosze, choć specjalistką nie jestem. (a tak btw - baksak - na tym forum jest mnóóóóóstwo tematów o pozytywnym szkoleniu - i ani jednego promującego awersyjne metody ;-) )
Z mojego doświadczenia wynika, że brak efektów szkolenia pozytywnego wynika nie z tego, że pies jest "trudny", tylko z lenistwa człowieka, braku konsekwencji oraz z tego, że słabo swojego psa poznał.
Jak wiecie, oprócz berna, mamy małego kundelka Dudusia, duszę rogatą i przykład typowego mazowieckiego psiego powsinogi. Na takie psy wiekszość mówi, że z nimi to juz nic się nie da zrobić - jazgoczą, rzucają się na inne psy, strach je paralizuje itd.. Wiecie, to takie które wyskakują zza bramy i gonią przechodzących jazgocząc jak opętane. I ten właśnie Duduś nauczył mnie, że z każdym psem mozna, tylko trzeba wiecieć jak i czym ;-) I nie mam tu na mysli broń boże metod awersyjnych.
Popełniliśmy z nim mnóstwo błędów na początku, poczynając od tego, że nie poszlismy na początku na żadne szkolenie, bo po co, skoro on taki mały (tak jakby psa się szkoliło w zależności od wagi <rotfl> ). Pies wzięty z opuszczonej stodoły, totalnie aspołeczny, czlowieka nie znał, więc w głowie hulały tylko pierwotne instynkty. Psioczyłam na niego, uważałam, ze to burek, którego nie da się wyuczyć, leczyłam po pogryzieniu, bo rzucał się idiota na większe, wykastrowałam, bo przekonywano mnie, że to coś zmieni (ta, zmieniło ;-) - jego wagę na większą ;> ) - generalnie idiotka jakich mało i wstyd mi teraz okrutnie. Smaczków przy róznych próbach pochłonął tony :P I dupa. Burek, no po prostu wiejski niewyuczalny burek.
Aż nagle, zupełnie przez przypadek, znajoma zaproponowała, żebym zabrała go i moją córkę na agility, ot tak, żeby popatrzeć, właściwie towarzysko.. Trenerka popatrzyła na niego, widzi, że skoczna bestia, no to zmusiła Marysię, żeby spróbowała. Ludzie! nagle się okazało, że my mamy super wyuczalnego, sprytnego psiura!! Otwieracz był potrzebny! Jaki on kontakt złapał z Maryśką!! Nic mu nagle nie przeszkadzało, nawet znienawidzone ON-ki metr obok, bo on PRACOWAŁ! Smaczki miał w nosie, jak dostawał, to dobrze, jak nie to też mogło być. Maryśka poszła z nim na PT i się dało.
NIe wiem czy ta opowiastka coś komuś da, ale chciałam tylko powiedzieć, ze psy też bywają rózne, jak ludzie - jedni jadą nad morze i leżą godzinami, inni odpoczywają łażąc po górach. Dla każdego psa nagrodą moze być cos innego - poczytajcie choćby o Freudzie Karoliny.
A mój Duduś, jak się z nim regularnie nie pracuje, to zaczyna znowu miec swoje jazdy - nudzi się biedak ;P
Polska Baza Berneńczyków http://www.swissdogsworld.pl

Masz pomysł jak ulepszyć nasze forum?? Pisz na priv.
Chciałbyś poprowadzić fanpage naszego forum?? Zapraszamy!!
Avatar użytkownika
saganka2
Administrator
 
Posty: 1270
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2014-05-03, 17:12
psy: Bruno(*) i Duduś

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez 2kreski » 2015-06-12, 11:33

Biore sobie wasze opowiesci bardzo do serca.
Co do nagrod, Coco wiele zrobi za zarcie. Za zabawki nie koniecznie, a zabawa z nia tez nie jest nagroda....bo dzieciaki chyba za czesto sie z nia bawia.
Efekt byl taki, mowiac kolokwialnie- jest zarcie jest posluch - nie ma zarcia pies czesciowo gluchnie.
Uczciwie musze przyznac, ze mam wrazenie, ze na szkoleniu, ktore konczymy, krzywda jej sie nie stala, za to znacznie chetniej pracuje i znacznie bardziej jest na mnie nastawiona.
Nie znam jednak psiej psychiki i metod postepowania, tak dobrze jak niektorzy z was, wiec zdecydowalam, ze na kolejny etap szkolenia wybierzemy inna szkole. Do 3 razy sztuka...

Bylabym wdzieczna jakby jeszcze ktos sie odezwal i polecil jakas szkole, piszac dlaczego ja poleca :-)
Coco chyba nie jest jedynym szwajcarem na pomorzy, co? 8-)
"Ale chroń mnie Panie od pogardy.
Od nienawiści strzeż mnie Boże."
Avatar użytkownika
2kreski
 
Posty: 696
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2014-10-01, 10:59
psy: DSPP Coco, DSPP Kvant

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez baksak » 2015-06-12, 12:00

No przecież Barbelowa polecała parę postów wyżej.
Avatar użytkownika
baksak
 
Posty: 2750
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2011-03-28, 13:21
Lokalizacja: Warszawa
psy: Expert [*] i Gerda (Majowy Skarbiec)

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez 2kreski » 2015-06-12, 12:21

Wiem baksaku , czytam was uwaznie :).
Nie wiem tylko dlaczego ja polecala.
Zalezy mi na jakichs osobostych opiniach, doswiadczeniach ze szkoleniowcami itd.
Wolalabym uniknac po raz kolejny marnowania czasu, kasy i psa.
Ciagle z Coco uczymy sie na moich bledach...
"Ale chroń mnie Panie od pogardy.
Od nienawiści strzeż mnie Boże."
Avatar użytkownika
2kreski
 
Posty: 696
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2014-10-01, 10:59
psy: DSPP Coco, DSPP Kvant

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez Barbel » 2015-06-12, 15:06

Polecałam, bo znam Martę osobiscie z racji bywania w srodowisku dogoterapeutów i tym podobnych stworów. Wystarczy też wpisać jej nazwisko w google http://www.silva-lupus.pl/254,mgr-marta ... owicz.html Znam też kilkoro ludzi, którzy przeszli tam szkolenia ( z spanielowo/cavisiowego kręgu). Znam Silve z baaaardzo porzadnych szkoleń pro publico bono- sprowadzali swietnych szkoleniowców z całego świata.
Fakt- mieszkam na drugim końcu mapy. Trudno zaufac w to, co piszę.
Nie zwykłam tutaj wklejać postów po próznicy. Raczej rzadko sie odzywam.
Obrazek
Avatar użytkownika
Barbel
Moderator
 
Posty: 5195
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2006-09-24, 17:31
Lokalizacja: Śląsk
psy: Barnaba (*),

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez 2kreski » 2015-06-12, 15:50

Dziekuje Barbel :-D

Nie chodzi mi, ze nie ufam czy cos.Poprostu ciekawi mnie dlaczego ktos cos poleca. Kazdy ma innne potrzeby i np. zaluzmy, ze ktos poleca szkole bo odbyl tam swietny trening agility, a szkola sie w tym specjalizuje. . Fajnie, tylko to akurat nie jest moja potrzeba. Rozumiesz co mam na mysli :)
"Ale chroń mnie Panie od pogardy.
Od nienawiści strzeż mnie Boże."
Avatar użytkownika
2kreski
 
Posty: 696
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2014-10-01, 10:59
psy: DSPP Coco, DSPP Kvant

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez baksak » 2015-06-12, 17:06

Jak Barbelowa coś poleca to znaczy że poleca ]:-> ;)
Avatar użytkownika
baksak
 
Posty: 2750
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2011-03-28, 13:21
Lokalizacja: Warszawa
psy: Expert [*] i Gerda (Majowy Skarbiec)

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez 2kreski » 2015-06-12, 20:59

Oki. Dotarlo :mrgreen:
"Ale chroń mnie Panie od pogardy.
Od nienawiści strzeż mnie Boże."
Avatar użytkownika
2kreski
 
Posty: 696
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2014-10-01, 10:59
psy: DSPP Coco, DSPP Kvant

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez Daria + Chila i Luna » 2015-06-12, 21:04

hahah baksak normalnie bardziej konkretnie się nie dało :D:D:D ale zgadzam się z tym, znając już z forum Anię Barbelkową i przez wiele lat czytając jest posty i wypowiedzi wie się, że Ania nie pisze byle by pisać.
Daria + Chila i Luna
 
Posty: 3320
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2009-02-28, 23:31

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez Barbel » 2015-06-12, 21:29

2kreski napisał(a): ze ktos poleca szkole bo odbyl tam swietny trening agility, a szkola sie w tym specjalizuje. . Fajnie, tylko to akurat nie jest moja potrzeba. Rozumiesz co mam na mysli :)

Ale ty szukałaś kogoś, kto znajdzie klucz do twojego psa a nie jakis hopków. Raczej behawiorysta sie przyda ale nie taki z Bozej łaski, a sprawdzony. Wiec piszę. To , że moze zalecic hopki to juz inna para kaloszy....
Wiesz- ja jestem baba śląska - konkret. :-P
Obrazek
Avatar użytkownika
Barbel
Moderator
 
Posty: 5195
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2006-09-24, 17:31
Lokalizacja: Śląsk
psy: Barnaba (*),

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez 2kreski » 2015-06-12, 21:47

No tak Daria+Chila+Luna - ja tu swiezak jestem.

Barbel - w takim razie buzka :love2:

Spoiler:
"Ale chroń mnie Panie od pogardy.
Od nienawiści strzeż mnie Boże."
Avatar użytkownika
2kreski
 
Posty: 696
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2014-10-01, 10:59
psy: DSPP Coco, DSPP Kvant

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez allam3 » 2015-06-13, 07:07

Barbel napisał(a): Raczej rzadko sie odzywam.

No właśnie. I bardzo mi brakuje Twoich wypowiedzi.
allam3
 
Posty: 344
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2012-02-22, 12:20

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez 2kreski » 2015-06-13, 10:29

Penie juz macie mnie dosyc ale chcialabym jeszcze o cos zapytac.

Gdy nie ma nas w domu Coco nie pije wogole.
Gdy zostaje na dworze to samo.
Ostatnio zostala na 4 i 6 h na dworze a bylo bardzo cieplo. Micha zalana po brzegi pozostala.nietknietna.
Gdy tylko wrocismy pies wotajac sie dobiegal do michy, wypijal wode i wital sie dalej. Ewidentnie byla mocno spragniona.
Przy tych temperaturach, brak picia zaczyna byc problemem.
Macie pomysly czemu tak sie dzieje i co moge z tym zrobic?
"Ale chroń mnie Panie od pogardy.
Od nienawiści strzeż mnie Boże."
Avatar użytkownika
2kreski
 
Posty: 696
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2014-10-01, 10:59
psy: DSPP Coco, DSPP Kvant

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez Shogun&Kama » 2015-06-13, 10:50

W temacie picia wody - u nas jest tak samo, psy śpią cały upalny dzień, wystarczy, że ktoś przyjedzie i wstaną się przywitać po czym zaraz do michy, wieczorem jak są bardziej aktywne też ilość wypijanej wody wzrasta, nie martw się ona wie gdzie jest miska, więc jak będzie chciała pić to się napije <tak>
Shogun&Kama
 
Posty: 320
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2012-10-23, 12:01
psy: Duży Szwajcarski Pies Pasterski

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez Barbapapa » 2015-06-15, 17:25

Odnoszę wrażenie, że u Łysych jest jeszcze problem z wybuchami emocji, z którymi nie do końca dobrze sobie radzą. Picie wody jest takim właśnie elementem nadmiernej ekscytacji, picia ale nie żeby ugasić pragnienie. U mnie w takich sytuacjach u mnie psy mają chwilowo ograniczany dostęp do wody.
Avatar użytkownika
Barbapapa
 
Posty: 3786
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2006-09-25, 11:32
Lokalizacja: Warszawa
psy: Wobler(DSPP,Dublin(7/11/14);Znak Zodiaku(*14/8/10)
Hodowla: Barbapapa-psy

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez Shogun&Kama » 2015-06-15, 22:17

Barbapapa napisał(a):problem z wybuchami emocji, z którymi nie do końca dobrze sobie radzą.... psy mają chwilowo ograniczany dostęp do wody.

Możesz rozwinąć myśl? I jak ograniczenie dostępu do wody w takich sytuacjach ma wpłynąć na problem?
Nieradzenie sobie z emocjami to typowa cecha Shoguna, przez co teraz mamy problemy w kontaktach z innymi psami, ja nazwałabym to mocno nadmierną ekscytacją.
Shogun&Kama
 
Posty: 320
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2012-10-23, 12:01
psy: Duży Szwajcarski Pies Pasterski

Re: Czy/Gdy metody pozytywnego szkolenia zawodzą

Postprzez baksak » 2015-06-16, 08:26

Chyba jedyne na co może to wpłynąć to brak wielkich, mokrych plam na podłodze <mysli>

U nas podczas witania z gośćmi też jest często przerwa na picie ;)
Goście mają dodatkową atrakcję, bo jeszcze są cali wymoczeni, my mamy nowe, piękne kałuże i wszyscy są zadowoleni <okok>
Avatar użytkownika
baksak
 
Posty: 2750
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2011-03-28, 13:21
Lokalizacja: Warszawa
psy: Expert [*] i Gerda (Majowy Skarbiec)

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Problemy wychowawcze

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron