Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Wszystko na temat hodowli Dużych Szwajcarów, a także dyskusje na temat rasy.

Moderator: annasm

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez 2kreski » 2015-06-05, 10:05

Nie znam niestety Manka, ale moze troche pociesze, ze u Coco nastawienie zmienilo sie z wiekiem, praca i czasem.
W wieku Manka to byl ten sam czort!
Coco jest malutka - niecale 40 kg- ale wkladanie jej do auta nie robilo mi dobrze na kregoslup :/
W psim przedszkolu, do ktorego chodzila od 5 miesiaca, bylam zalamana. Skupiala sie na wszystkim tylko nie na nas.
Duzo z nia cwiczymy na dworze i w domu, korzystamy tez z forumowych rad wychowawczych ale byly takie momenty, ze rece mi opadaly, chcialam sie poddac i kupic psa do torebki ;) az nagle nastepowal jakis przelom <wow> .
I nie wiem dlaczego.... moze jakas klapka w mozgu jej akurat zaskoczyla ;).
Teraz jestesmy w polowie szkolenia podstawowego posluszenstwa i jest o niebo lepiej!
Przedewszystkim zaczela byc nastawiona na prace i na mnie, a to juz wydaje mi sie 80% sukcesu.
Trenerka tez zwraca mi uwage na pewne rzeczy, ktore wydawaly mi sie nie istotne, a jednak dla psa istotne sa i maja wplyw na jego zachowanie.
W kwestii spacerow; musimy przejsc od domu jakies 200 m, zeby dojsc na laki gdzie Coco biega luzem. Kiedys te 200m bylo prawdziwa droga przez meke. Teraz wchodzimy w tryb pracy, jest "rownaj" i ona juz wie, ze przez ten kawalek nie ma wachania, ciagniecia czy sikania. Musi isc przy nodze, zeby dojsc do upragnionej wolnosci. Oczywiscie nie od razu udalo sie tak przejsc caly kwalek, tylko malymi etapami ale w koncu osiagnelismy upragniony efekt :)

Powodzenia :)
Ps. Mnie potrzymywala na duchu mysl, ze poddac to bym sie mogla przy np. Maltanczyku, ktory niewychowany nie bedzie az tak uciazliwy, ale przy nawet naszych 40 kg psa, na takie cos pozwolic sobie nie moge i juz ;)
"Ale chroń mnie Panie od pogardy.
Od nienawiści strzeż mnie Boże."
Avatar użytkownika
2kreski
 
Posty: 696
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2014-10-01, 10:59
psy: DSPP Coco, DSPP Kvant

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez baksak » 2015-06-05, 15:24

No chyba upór i kłopoty ze skupieniem uwagi to już się powinny znaleźć we wzorcu DSPP ;>

Ja to sobie myślę, że przydałoby się, żeby ktoś spojrzał na to jak pracujecie z psem. Ciężko wychwycić własne błędy, a ktoś kto spojrzy "świeżym" okiem może spostrzec czy przypadkiem nie robicie czegoś co przeszkadza psu w nauce.

Co do lepszych smaczków to Milla ma bolesną dla mnie rację. Jak pies na barfie to zostają jakieś świństwa których nie powinno się dawać psu... <krzyk> Parówki... pasztet podlaski..., jakieś bardziewne smaczki z supermarketu z solą i cukrem... <mysli>
Albo naprawdę trzeba zmienić rodzaj nagrody.

Jeszcze taka myśl: skoro pies ma kłopoty ze skupianiem uwagi trzeba bardzo uważać, żeby nie przedawkować.
Poza tym podajesz taki przykład, że gałgan nie chce wejść do auta. Tego nie można tak zostawiać, w tej i innej sprawie, trzeba polecenie egzekwować do bólu. Skoro nie wykonuje jednego polecenia dajesz wyraz swojej dezaprobacie (robicie coś takiego - jak?), po czym wydajesz psu inną komendę, którą można łatwo wyegzekwować - np. do mnie (można gałgana wziąć za fraki i do siebie przytaszczyć - szczególnie, gdy jest w szelkach). Oczywiście taszczenie musi być spokojne, tu nie chodzi o żadne karanie ni nic takiego, a o pokazanie, że skoro coś ma zrobić, to żeby się ziemia paliła tak ma się stać.
Różnica między tym, a wsadzeniem do samochodu jest taka, że w pierwszym przypadku nie chciało mu się wsiadać a ty go podnosisz i pakujesz do środka - księciunio się przy tym nie spocił. Gdy ma podejść, a ty np. bierzesz go za szelki i zmuszasz, żeby jednak podszedł, to mimo wszystko musi poruszać łapami ;)

Przy uparciuchu z problemami ze skupianiem uwagi to ja bym bardzo pilnował, żeby dawać tylko takie polecenia, które można wyegzekwować siłą (siłą w sensie pokojowo, ale stanowczo i łagodnie zmusić do wykonania bez sprawiania psu żadnego bólu oczywiście!).

Zastanawiam się też czy nie pomogły by wam zapinane z przodu szelki. Bo domyślam się, że zainteresowanie innymi rzeczami niż wy przejawia się tym, że pies chce się zbliżyć do tego co go interesuje? <mysli>

Można by też może spróbować już trochę zapomnianego klikera. Dźwięk łatwy do wychwycenia dla psa, łatwo uwarunkować na kliker. Może by podziałało? <mysli>

mamagu napisał(a):Moim zdanie, żadna praca i czas poświęcony psu nie jest BEZ SENSU.

Tak jest! <okok>
Poza tym aggie wiesz ile się dowiesz o sobie, zanim odniesiesz sukces? ]:-> ;>
Chwile zwątpienia i frustracja to jest najzupełniej normalne. Po prostu. Nie ma bez tego ;)

aggie napisał(a):(...)
Milla napisał(a):Zastanawia mnie jedno, a czy to nie jest też odrobinę tak, że na spacerze zbyt często coś od Mańka chcecie?
I w efekcie pies olewa, bo i tak wie, że Wy Go przypilnujecie, pójdziecie za Nim i będziecie na Niego zwracać uwagę?

Myślałam czy kiedyś nie spróbować, żeby go po prostu puścić i niech sam się nas wśród tłumie pilnuje, ale tu włącza się rozsądek i mówi "CHYBA SOBIE ŻARTUJESZ". Bo rodzice z dziećmi, bo inne psy, itp. Jakoś nie potrafię tego pogodzić. Może za bardzo mu "matkuję" i faktycznie non-stop czegoś chcę (bo tu FE, to NIE TERAZ, tu EEE na poluzowanie smyczy, itp.). (...) Więc siłą rzeczy musimy mieć go ciągle pod kontrolą, chyba...?

Ano właśnie. Musicie go mieć pod pełną kontrolą, ale do tego trzeba dojść stopniowo.
Zmieńcie miejsce, zmniejszcie rozproszenia do minimum. Znajdźcie jakąś dużą, pustą łąkę. Zanim przystąpicie do ćwiczeń niech pies sobie na niej pobiega, obwącha co jest do obwąchania, obsika co jest do obsikania. Może też się trochę zmęczy. Dopiero później bierzcie się za robotę.
Bo inaczej to jak by dziecko z nadpobudliwością ciągle strofować. Raczej nie pomoże ;)
Avatar użytkownika
baksak
 
Posty: 2751
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2011-03-28, 13:21
Lokalizacja: Warszawa
psy: Expert [*] i Gerda (Majowy Skarbiec)

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez annasm » 2015-06-05, 19:07

Podpisuję się czterema łapami pod postem baksaka.
Z moich doświadczeń wychowania osiołka
- żelazna konsekwencja - kazde polecenie musi byc wykonane, nie wydajemy poleceń które moga byc zignorowane
na spacery do rozważenia linka, halter albo szelki zapinane z przodu (uniemozliwia ciągnięcie), musicie go oduczyć samodzielnego podejmowania decyzji - to od Was zalezy czy może pobiec obwąchać krzaczek czy spotkać się z psem czy przechodniem
- praca praca praca - ćwiczyć zaczynacie od miejsc gdzie mało rozproszeń a powoli dochodzicie do ruchliwej ulicy czy łąki pełnej psów (im więcej bedziecie z nim pracowac tym bardziej na Was bedzie nastawiony)
- ale to nie Wy go macie prosić o prace z Wami - to on powinien chcieć z Wami pracować dlatego musicie popracować nad motywacją - pytanie co jest dla niego wartościowe
- zarcie? "spalcie" miskę, jedzenie powinien dostawać tylko za to co robi z Wami - nie pracuje to nie je - w sytuacjach gdzie rozproszeń jest więcej polecenia powinny być prostsze i dobrze poznane przez psa, wiem że przy barfie bywa to trudne ale da się zrobić. Chodzenie z kg mięsa w kieszeni jest mało wygodne ale czasem działa cuda.
- zabawa? chwila skupienia wykonanie prostego polecenia nagradzane super aktywna i spontaniczną zabawą (przeciaganie ganianie za piłeczką itp)- ale zabawa ma być wspólna, razem z Wami, odpada rzucanie piłki patyka w sina dal
- socjal? cieszycie sie jak wypełnia polecenia
Dobrze jest tez mieć sygnał dający psu do zrozumienia że robi coś co Wam nie odpowiada.
Np pies nie wraca zawołany - mówicie sygnał oznaczający niezadowolenie (ostrzeżenie)- pies wraca cieszycie się jak wariaci, nie wraca drugi sygnał, inny oznaczający że przegiął, zgarniacie go na krótką smycz i sadzacie na "karnego jeżyka" np przywiązujecie do płotu - A wy bawicie się jak wariaci rzucacie sobie piłeczkę, biegacie - tak zeby poczuł się biedny sam zostawiony i wykluczony. Po chwili odczepiacie i kontynujecie spacer.
Ania
Nasza galeria viewtopic.php?f=28&t=1337&start=0
Nasza strona http://www.chuck.waw.pl
Co robimy w wolnym czasie - szukaj na stronie zwierzetaludziom.pl
Obrazek
Avatar użytkownika
annasm
Administrator
 
Posty: 4717
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2007-11-17, 17:31
Lokalizacja: Warszawa
psy: CHUCK Tanais[*], WINNIE I COOPERS CHOICE

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez baksak » 2015-06-05, 19:27

Tego karnego jeżyka to trzeba by perfekcyjnie zrobić i to musi być coś bardzo prostego i szybkiego. Jeśli nie będzie jasne o co chodzi to wzrośnie u psa frustracja ;)
Avatar użytkownika
baksak
 
Posty: 2751
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2011-03-28, 13:21
Lokalizacja: Warszawa
psy: Expert [*] i Gerda (Majowy Skarbiec)

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez annasm » 2015-06-05, 19:34

baksak napisał(a):Tego karnego jeżyka to trzeba by perfekcyjnie zrobić i to musi być coś bardzo prostego i szybkiego. Jeśli nie będzie jasne o co chodzi to wzrośnie u psa frustracja ;)



jasne ;>
Ale zrobiony dobrze działa cuda.
Dlatego trzeba go nauczyć co to oznacza.
Ania
Nasza galeria viewtopic.php?f=28&t=1337&start=0
Nasza strona http://www.chuck.waw.pl
Co robimy w wolnym czasie - szukaj na stronie zwierzetaludziom.pl
Obrazek
Avatar użytkownika
annasm
Administrator
 
Posty: 4717
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2007-11-17, 17:31
Lokalizacja: Warszawa
psy: CHUCK Tanais[*], WINNIE I COOPERS CHOICE

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez aggie » 2015-06-05, 20:37

Milla, Baksak szkolimy się z Mańkiem w centrum kynologicznym w Katowicach, szkolenie oczywiście pozytywne, głównie w oparciu o kliker (piszę głównie, ponieważ pewnych zachowań nie klikamy). Przeszliśmy psie przedszkole, szkolenie poziom I (bardzo podstawowe komendy- siad/waruj/noga-podejście do nogi/stój/FE/itp.) i no teraz zaczęliśmy poziom II (równaj/stop/trochę kształtowania+oczywiście praca nad skupieniem).
Więc tak naprawdę od samego początku jesteśmy pod okiem kogoś, kto patrzy na to z boku.
Sęk w tym, że na sali szkoleniowej Maniek nawet w towarzystwie innych psów potrafi się skupić (no dobra, ma jakieśtam chwile rozproszenia ale udaje się go ogarnąć), ALE na zajęcia przychodzi bardzo głodny i pewnie to motywuje go do pracy ze mną.

Jak się domyślacie, na spacery głodny nie chodzi, więc motywacja gdzieś się traci. Poza tym- jak chodzi głodny na spacery to sam szuka sobie żarcia, co mnie wkurza.
Trenerka proponowała nam spalenie miski, ale jakoś do tej pory nie potrafiłam się przemóc, wydaje mi się że jak nie dostanie swojej "miski" to będzie krzywda.

A odnośnie samych spacerów- chodzimy już w szelkach easywalk, co ułatwia mi pracę z psem (w tej chwili już raczej nie ciągnie gdy nie ma powodu,a wcześniej to była norma) oraz przytrzymanie go ; doszliśmy do momentu, kiedy do psa po drugiej stronie ulicy (10m) nie ciągnie, jest komenda NIE TERAZ i raczej stoi, my czekamy aż drugi pies przejdzie, Maniek nie próbuje się jakoś szczególnie rwać. Nie ma skupienia na mnie co prawda, ale jego spokój to już dla mnie mały sukces.
ALE znowu niestety to nie działa jak inny pies idzie OBOK nas, "pokusa" jest silniejsza.

baksak napisał(a):Poza tym podajesz taki przykład, że gałgan nie chce wejść do auta. Tego nie można tak zostawiać, w tej i innej sprawie, trzeba polecenie egzekwować do bólu. Skoro nie wykonuje jednego polecenia dajesz wyraz swojej dezaprobacie (robicie coś takiego - jak?), po czym wydajesz psu inną komendę, którą można łatwo wyegzekwować - np. do mnie (można gałgana wziąć za fraki i do siebie przytaszczyć - szczególnie, gdy jest w szelkach). Oczywiście taszczenie musi być spokojne, tu nie chodzi o żadne karanie ni nic takiego, a o pokazanie, że skoro coś ma zrobić, to żeby się ziemia paliła tak ma się stać.
Różnica między tym, a wsadzeniem do samochodu jest taka, że w pierwszym przypadku nie chciało mu się wsiadać a ty go podnosisz i pakujesz do środka - księciunio się przy tym nie spocił. Gdy ma podejść, a ty np. bierzesz go za szelki i zmuszasz, żeby jednak podszedł, to mimo wszystko musi poruszać łapami


Ja wiem że KONSEKWENCJA ŻELAZNA, bo jeden jego drobny sukces jest bardzo samonagradzający. Niestety przykład, który podałam, jest dość skomplikowany, bo to nie tak że on tylko nie chce wskoczyć- on się po prostu kładzie w drodze do auta i nie ruszysz psa. A jak go próbuję przyciągnąć do siebie szelkami/obrożą to się kładzie na bok i tym bardziej nie ruszysz psa (chyba że ja jestem zbyt delikatna?).
Skończyło się tym, że musiałam wrócić do domu po kawałek grillowanego mięsa (!), co zmobilizowało psa do pójścia ze mną i do wskoczenia. Ale bez tego byłoby krucho, kto wie- może stalibyśmy tak do dzisiaj?
Spoiler:


Poza tym- nie bardzo wiem co rozumiesz przez wyrażanie dezaprobaty? Mamy zrobione NIE (gdy robi coś co się nam nie podoba, np. podgryza ręce w zabawie) oraz EEE jak ciągnie na smyczy, wprowadzamy UPSSS ale to jak mu jakaś komenda nie wychodzi i trzeba powtórzyć. Chyba nie wyrażaliśmy dezaprobaty w sposób inny niż NIE :| jak to rozumieć i wprowadzić?

baksak napisał(a):Poza tym aggie wiesz ile się dowiesz o sobie, zanim odniesiesz sukces?
Chwile zwątpienia i frustracja to jest najzupełniej normalne. Po prostu. Nie ma bez tego


Taaa... już widzę że się zmieniłam- jestem zdecydowanie bardziej cierpliwa niż wcześniej, ale też i moje wychowawcze porażki przeżywam bardziej (pewnie z tego powodu o którym pisała Coco- Maniek będzie dużym psem i nie mogę sobie pozwolić na niesubordynację z jego strony).

annasm napisał(a):ale to nie Wy go macie prosić o prace z Wami - to on powinien chcieć z Wami pracować


No właśnie, a może to jest tak jak napisała Milla- za bardzo mu "matkujemy", za bardzo się
o niego staramy (raczej nie szczędzimy mu socjalu w domu) i ciągle pilnujemy, więc nie czuje potrzeby pracy z nami, bo wie że i tak swoje dostanie prędzej czy później? ;>
aggie
 
Posty: 117
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2014-01-07, 22:19
Lokalizacja: Chorzów
psy: Norman Żorska Prima FCI

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez baksak » 2015-06-05, 21:32

Hmmm... no to wasza historia szkolenia jest trochę konfundująca... <mysli>
Qrcze, wybacz ale to wygląda tak jakby chłopak wiedział, że na szkoleniu pracujemy, a gdzie indziej się obijamy. A takie przekonanie musiało się zrodzić na podstawie czegoś.
I może to jest jakiś trop:
aggie napisał(a):(...) Skończyło się tym, że musiałam wrócić do domu po kawałek grillowanego mięsa (!), co zmobilizowało psa do pójścia ze mną i do wskoczenia. Ale bez tego byłoby krucho, kto wie- może stalibyśmy tak do dzisiaj?

:shock:
Nie wiem czy była taka możliwość, czy miejsce było na tyle bezpieczne, czy był ktoś "obcy" kto miałby na psa oko i tak dalej, ale to aż się prosiło żeby wsiąść w samochód i odjechać (na chwilę i z dusza na ramieniu).
Chyba, że jest jakiś myk z nowym autem, który przegapiliście. Przestraszył się czegoś, za gorąco, duszno, ciasno cokolwiek? <mysli>

Jeszcze taka uwaga: trenerka widzi jak pracujecie na szkoleniu. Ale nie jak pracujecie już "w domu". A najprostszym wyjaśnieniem jest to, że wtedy robicie (albo robiliście) coś inaczej.

No i jest jeszcze kwestia wewnętrznego nastawienia w pracy z psem. Naiwnością było by myśleć, że pies nie ma "rozpracowanych" różnych emocji, które ujawniamy w naszym głosie, postawie, etc. i nie wie czy w razie czego zaraz go złapiemy za pióra (w przenośni oczywiście) czy sobie pogadamy i jakoś to będzie ;)
No i tu pytanie brzmi: może za często chcesz biec po grillowane mięso? ;)

Z dezaprobatą to jest tak: mamy dla psa dwa podstawowe komunikaty: "dobrze" i "źle". "Dobrze" używamy do informowania psa, że zrobił to cośmy chcieli i zaraz dostanie nagrodę. "Źle" używamy do informowania że nie zrobił tego cośmy chcieli (to nie kara, ani reprymenda tylko informacja). Trochę pracy wymaga wdrożenie tego w życie ale niesłychanie ułatwia życie. I fajnie działa. Zwykle po jakimś czasie gdy pies usłyszy "źle" to sam zaczyna kombinować co zrobił nie tak ;)
Avatar użytkownika
baksak
 
Posty: 2751
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2011-03-28, 13:21
Lokalizacja: Warszawa
psy: Expert [*] i Gerda (Majowy Skarbiec)

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez Anuta » 2015-06-05, 22:14

Czy pracujecie na tzw "kontakcie"? I jeszcze jedna uwaga mi sie nasuwa. Macie komendę "spocznij/biegaj"? Pies nie może być skupiony cały czas. To go męczy. Musi odpocząć. Trzeba go skupiać. Pracować, a potem odpoczywać. Ja bym też dodała inne nagrody, nie tylko klikier. Klikier jest fajny, by wyćwiczyć sekwencje dobrych zachowań/wykonań, ale pies musi być nagradzany, by chciał pracować, by to lubił, np zabawą, smaczkiem, zainteresowaniem i tp. To szczególnie dotyczy powstrzymania się od złego np. ciągnięcia do psa. Suto go trzeba nagrodzić, gdy wytrzyma i nie pociągnie do kumpla.
Bernusie to była moja pasja.
Avatar użytkownika
Anuta
 
Posty: 1369
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2006-09-29, 15:45
Lokalizacja: Warszawa
psy: Astra(*), Nora(*) i Indi(*), Jumper, KeyRa

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez aggie » 2015-06-05, 22:22

baksak napisał(a):Qrcze, wybacz ale to wygląda tak jakby chłopak wiedział, że na szkoleniu pracujemy, a gdzie indziej się obijamy.


No, w zasadzie masz rację <tak> Powiem więcej- wychodzi na to, że jestem mama-mięczak z tym grillowanym mięsem... ;)

baksak napisał(a):Nie wiem czy była taka możliwość, czy miejsce było na tyle bezpieczne, czy był ktoś "obcy" kto miałby na psa oko i tak dalej, ale to aż się prosiło żeby wsiąść w samochód i odjechać (na chwilę i z dusza na ramieniu).


To było na działce u rodziców, czyli w miejscu bezpiecznym i dobrze mu znanym. Jutro będziemy tam ponownie i sytuacja pewnie się powtórzy. Spróbować odjechać bez niego? A co będzie, jak będzie mu to obojętne, bo jest w miejscu które zna i lubi?

A swoją drogą spróbujemy odczarować ten samochód (kupiłam dzisiaj wędzoną makrelę na zachętę 8-) ), choć pewnie na jednej sesji się nie skończy.

Baksak rozumiem już ideę dezaprobaty, tylko jak stosować ją w przypadku gdy pies przykładowo leży, ja do niego "stój", a on na to nic? Że niby wtedy komunikujemy "źle"?
aggie
 
Posty: 117
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2014-01-07, 22:19
Lokalizacja: Chorzów
psy: Norman Żorska Prima FCI

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez baksak » 2015-06-06, 07:08

aggie napisał(a):(...) wychodzi na to, że jestem mama-mięczak z tym grillowanym mięsem... (...)

A kto nie jest mięczak jak widzi te wielkie szwajcarskie oczy? ]:->

Z zostawieniem na działce: miejsce jest optymalne jeśli chodzi o bezpieczeństwo, ale wszystko zależy od tego czy jak on tam zostanie to będzie tęsknił i czuł się nieswojo? To kluczowe, bo jeśli gałganowi nie chodziło o wsiadanie do samochodu a "zostanie u dziadków" to kicha!
Ale to można sprawdzić: wyjdźcie wcześniej stamtąd na jakiś dłuższy spacer, a rodziców poproście, żeby gałgana ignorowali i obserwowali. Będzie tęsknił czy nie? ;)
Jeśli będzie tęsknił/czuł się nie swój to spróbujcie z tym odjeżdżaniem. Nie wsiada to odjeżdżacie gdzieś w krzaki i czekacie na telefoniczny raport, że pies jest zaniepokojony i nieszczęśliwy. Wracacie, bez żadnych powitań i czułości pokazujcie gałganowi, że ma wsiadać. Jak dalej marudzi - znowu odjeżdżacie i czekacie na to samo, choć trochę dłużej. Ale uwaga, to może wymagać wielu prób. A nie było by nic gorszego niż na koniec się poddać. W razie zbliżającego się fiaska i nadciągającej ciemnej nocy wyjdźcie z działki pieszo, a próbę wsadzenia do samochodu podejmijcie w jakimś oddalonym miejscu. Tak żeby to się psu wyraźnie oddzieliło. Wtedy nic nie zyskacie ale i nie stracicie.

Z tym "dobrze"/"źle": doraźnie to nic nie pomoże.
Bo to na początku działa jak klasyczne warunkowanie. Powtarzamy przy nauce/wykonywaniu prostych komend i pies uczy się tego jak klikania klikerem. Jednak z czasem to daje parę korzyści: opiekun uczy się, że ma reagować emocjami na psie zachowanie: cieszyć się/być rozczarowanym (no dobra warunkuje sam siebie na psie zachowanie ;) ). Z czasem, w miarę pracy z psem, pies zaczyna się warunkować na twoje okazywane emocje. Zaczyna pracować by opiekun był zadowolony, z tym, że to trochę trwa. [to skrócona i brutalniejsza wersja wyjaśnienia ;> ]
Ale moim zdaniem warto to pieczołowicie sobie budować. To uczy psa bycia uważnym na twój stan. Fajna sprawa ;)

btw: za wędzoną makrelę to pies powinien wam umyć samochód, a nie tylko łaskawie wsiąść ;)
Avatar użytkownika
baksak
 
Posty: 2751
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2011-03-28, 13:21
Lokalizacja: Warszawa
psy: Expert [*] i Gerda (Majowy Skarbiec)

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez annasm » 2015-06-06, 12:43

"Spal miskę" - krzywdy mu nie zrobisz - przeciez dostanie swoją porcję.
Chodzi o to żeby go przekonać że fajne rzeczy - a w tym przede wszystkim jedzenie - pochodza tylko i wyłącznie od Ciebie. Nauczyć go że fajnie i atrakcyjnie jest tam gdzie Ty i tylko z Tobą a reszta świata to nuuda. Trudne niestety czasem niewykonalne ale nawet kilka kroczków w tym kierunku daje efekt.
To łatwiejsze kiedy pies jest łakomczuchem - na głodniaka, wiedząc że masz jego porcję w kieszeni sam będzie się pilnował żeby mu jego kolacja nie uciekła. Gorzej jeśli jedzenie nie jest wartością najwyższą, wtedy musi trochę zgłodnieć.
To wielki pies i powinnaś go kontrolować. A z mojego doświadczenia wiem że oszołomstwo wraz z okresem dojrzewania będzie narastać.
Musisz "stwardniec" i nie dać się brązowym oczętom - pamiętaj ze to "bydlatko" doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej siły i fizycznej przewagi. I potrafi zapewne to wykorzystywać.
Ania
Nasza galeria viewtopic.php?f=28&t=1337&start=0
Nasza strona http://www.chuck.waw.pl
Co robimy w wolnym czasie - szukaj na stronie zwierzetaludziom.pl
Obrazek
Avatar użytkownika
annasm
Administrator
 
Posty: 4717
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2007-11-17, 17:31
Lokalizacja: Warszawa
psy: CHUCK Tanais[*], WINNIE I COOPERS CHOICE

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez aggie » 2015-06-06, 14:39

Wiem, że wszyscy macie rację, ale jest trudno do bólu... dzisiaj zaliczyliśmy WIEEEELKI krok w tył, Maniek nie wskoczył do auta (to samo co ostatnio, czyli położył się gdy próbowałam go przeciągnąć w stronę samochodu), więc po 10 minutach straciłam cierpliwość, odprowadziłam go do domu, a my pojechaliśmy sami. Nawet ta cholerna makrela nie pomogła...

Naprawdę nie wiem o co chodzi że tak mu ten samochód nie pasuje, ma cały bagażnik dla siebie, klimatyzacja jest, gdzie jest problem? Ja też nie jeżdżę jak wariatka. Nie wiem.
On w trakcie jazdy też nie sprawia wrażenia jakby działa mu się krzywda, nie piszczy, nie wyrywa się, nie skamle; najczęściej stoi/siedzi lub się kładzie. Co prawda podczas cieplejszych dni trochę dyszy i ziewa, może wysyłał nam CSy a my tego nie zauważyliśmy?

No nic, wieczorem spróbuję ponownie. Głodny pies kontra uparta Pani.

Jakkolwiek by się nie skończyło to "starcie tytanów", to sporo pracy przed nami... ;)
aggie
 
Posty: 117
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2014-01-07, 22:19
Lokalizacja: Chorzów
psy: Norman Żorska Prima FCI

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez Anuta » 2015-06-06, 17:28

Może czeka na wygodny trap (deseczkę)?
Bernusie to była moja pasja.
Avatar użytkownika
Anuta
 
Posty: 1369
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2006-09-29, 15:45
Lokalizacja: Warszawa
psy: Astra(*), Nora(*) i Indi(*), Jumper, KeyRa

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez aggie » 2015-06-06, 18:38

Anuta najśmieszniejsze jest to że trapa już była, ale że okazała się w pewnym momencie zbędna to została sprzedana... ;)
Ale że za 1,5 miesiąca czekają nas wyjazdowe wakacje (niezłe, nie? z psem który nie chce jeździć autem <brawo> ) trapa może dołączyć do listy "nieplanowanych" zakupów.

Spoiler:
aggie
 
Posty: 117
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2014-01-07, 22:19
Lokalizacja: Chorzów
psy: Norman Żorska Prima FCI

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez maja991 » 2015-06-06, 21:17

Aggie mówiłaś, że z poprzednim autem nie było problemu. Czy on tam też jeździł w bagażniku?

Zeus na początku też nie przepadał za autem, ale przekonywaliśmy go że auto to nic złego, czyli było chodzenie obok auta i nagroda, następnie otwieraliśmy drzwi i nagroda. Siedzieliśmy w aucie (bez psa), robiliśmy różne rzeczy w aucie (graliśmy w karty) i jeżeli pies interesował się tym co robiliśmy to nagroda. Później były tylko wejścia do auta, odpalenie bez jazdy i krótkie jazdy + nagroda.
Oczywiście nie obyło się bez leżącego psa obok auta, który nie chce jechać, ale kilka prób podniesienia go do auta + (najważniejsze ) wyjazdy które kojarzą mu się bardzo pozytywnie (szkolenie, park, jazda do rodziców czyli zabawa z psami, itd.) dodatkowo kurczak jako zachęta i powoli wyszliśmy na prostą.

Od początku Zeus jeździ na tylnym siedzeniu (złożonym), uwielbia wyglądać przez okno (jest przypięty do pasa) i czasami jest potrzeba, że mamy kogoś zabrać i pies musi jechać w bagażniku. Nie jest z tego faktu zadowolony, ale akceptuje to.
Pewnego dnia chcieliśmy spróbować, aby jechał w bagażniku, mimo, że nikogo nie wieźliśmy. Po ok. 10 km kręcenia się i próby przejścia na tylne siedzenie przepakowaliśmy go na z powrotem na tylne siedzenie i... tego dnia mieliśmy lekką stłuczkę. Facet na światłach, przy bardzo małej prędkości najechał nam na tył. Nic nikomu się nie stało. Ale czy pies ma jakąś intuicję, że nie chciał jechać w bagażniku akurat tego dnia?
maja991
 
Posty: 68
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2015-02-13, 16:26
psy: Zeus

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez allam3 » 2015-06-06, 22:13

A czy ten problem z wsiadaniem do auta to zawsze, czy tylko jak chcecie wyjechać z działki od rodziców? Bo nie piszesz o problemie przy wyjeździe na działkę, czy wtedy też jest opór, czy chętnie wsiada? Może on nie chce wyjeżdżać z działki?
Miałam kiedyś problem ze sznaucerkiem, który doskonale wiedział, kiedy jechał do strzyżenia i nie chciał wsiadać do samochodu, chociaż normalnie zawsze pierwszy się pakował. No ale jego można było zapakować bez problemu, to było tylko 5 kg.
allam3
 
Posty: 343
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2012-02-22, 12:20

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez Shogun&Kama » 2015-06-07, 11:21

Ja myślę, że powinniście zrównać w umyśle psa pojęcie samochodu ze spacerem, czyli przestać na piechty chodzić do parku, tylko podjeżdżać samochodem, każdy fajny spacer - długi, połączony z kontaktami z psami itp = dojazd samochodem, nawet rano, choćby miał być to kawałek - kilka metrów, prze-parkowanie samochodu, jeśli nie wsiądzie rundka wokół bloku na siku, kope i do domu, spróbujcie tak przez tydzień, może coś ruszy ;) bo nam Mańka na spacerach brakuje, szczególnie Shogunowi <hahaha>
Shogun&Kama
 
Posty: 320
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2012-10-23, 12:01
psy: Duży Szwajcarski Pies Pasterski

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez aggie » 2015-06-07, 17:38

maja 991 w poprzednim samochodzie Maniek początkowo jeździł na tylnych siedzeniach złożonych, połączonych z bagażnikiem. Ty był fiat punto, więc i bagażnik mały, i tylne siedzenia trochę małe dla psa. No i do tego samochodu Maniek początkowo był wnoszony, później była trapa po której sam wchodził.

A od kiedy mamy kombi pieseł od razu zrozumiał że do samochodu się wskakuje i do pewnego momentu nie było problemu, wskakiwał za smaczkiem; później rozpoczął się kryzys (ale że gamoń ważył mniej to można go było podnieść) który przewalczyłam siłą (tak mi się wydawało ;) ) no i od ubiegłego tygodnia jest jak jest, czyli kładzenie się już w drodze do samochodu.
Za każdym razem, bo teraz to już nie tylko działka rodziców, ale i nasz parking :] .

Spróbujemy cofnąć się zupełnie do początku i ponownie skojarzyć samochód ze smakami, z czymś przyjemnym, ze spacerami itd. może to coś pomoże i ruszymy do przodu :] ?

Spoiler:


Myślałam też przez chwilę o psim behawioryście, tylko nie wiem czy on mógłby pomóc...?
aggie
 
Posty: 117
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2014-01-07, 22:19
Lokalizacja: Chorzów
psy: Norman Żorska Prima FCI

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez Anuta » 2015-06-07, 22:06

Może zostawcie go samego, niech się ponudzi i potęskni. U mnie jazda autem jest nagrodą.
Bernusie to była moja pasja.
Avatar użytkownika
Anuta
 
Posty: 1369
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2006-09-29, 15:45
Lokalizacja: Warszawa
psy: Astra(*), Nora(*) i Indi(*), Jumper, KeyRa

Re: Dorastanie w wykonaniu małego Dużego Szwajcara

Postprzez baksak » 2015-06-07, 23:24

aggie napisał(a):(...) Myślałam też przez chwilę o psim behawioryście, tylko nie wiem czy on mógłby pomóc...?

Mógłby i to bardzo ;)
Pod warunkiem, że to nie będzie jakiś szmaciarz, który nie wie co robi, a został "behawiorystą" bo potrafi psa nauczyć siadać ;> A niestety takich jest większość i trzeba bardzo uważać :sciana:
Avatar użytkownika
baksak
 
Posty: 2751
Ostrzeżeń: 0
Dołączył(a): 2011-03-28, 13:21
Lokalizacja: Warszawa
psy: Expert [*] i Gerda (Majowy Skarbiec)

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Duży Szwajcarski Pies Pasterski

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość